• Wpisów: 65
  • Średnio co: 49 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 00:05
  • Licznik odwiedzin: 4 221 / 3257 dni
 
paulina83
 
To jest to, co Tygryski lubią najbardziej. Słońce, dworki, zameczki, ogrody, fontanny, duże budowle subtelnie wyrażające władzę dawnych właścicieli, zaskoczenie, szacunek do architektury i woda.
Kolejne miasteczko odwiedzone dzięki doradcom z hostelu. Wyprawę zaczynam na stacji, od szukania odpowiedniego kierunku, bo mapki oczywiście nie mam. Ale jak Polak ma sobie nie poradzić? Miasto remontują i po prawej stronie stacji, przy moście, wisi wielka tablica z dokładnymi wyznaczeniami punktów turystycznych, także zaopatruję się w fotkę owej mapki. Pocztówka zakupiona u pani sprzedającej czekoladki i herbatę, znaczek muszę inaczej wykombinować. Przez niebieskie owce przechodzimy przez miasto, aż do ukrytego parku, w którym całe rodziny spacerują sobie po niedzielnym obiadku. To też lubimy. Gdy park się nam kończy i jest nam szkoda, że już nie ma nic do oglądania, wchodzimy z niechęcią przez mała furtkę na jakiś placyk z niebrzydkim dworkiem. I tu szok. Patrzymy na prawo, a tu wielkie wiszące ogrody (moja prywatna definicja)! Przed nami piękna fontanna, po lewej masa kolorowych kwiatków, na szczycie ogrodów jakaś błyszcząca altanka i wielkie muzeum. Pani w sklepiku z pamiątkami (w białych rękawiczkach) nie chce mi sprzedać samego znaczka, ale przekonuję ją, że to byłoby marnotrawstwo, skoro już jedną pocztówkę mam. Na koniec zwiedzania prawie się rozpłakuję, bo nie mogę znalezć mojego aparatu fotograficznego. Ale jest. Będę mogła po 2 latach od podróży wrzucić zdjęcia na Pingera, yessss.
(madstoP)

Nie możesz dodać komentarza.